Środa, 18 lipca 2018 r. Imieniny: Erwina, Kamila, Wespazjana.
 
 

Wycieczka klasowa gimnazjalistów. Kierunek: Roztocze


 
 

23W tym roku uczniowie klasy IIIA gimnazjum zdecydowali o nowym kierunku wyjazdu klasowego. Roztocze i nieopodal znajdujący się Zamość stały się celem podróży. Wycieczka w założeniu miała realizować trzy cele: dydaktyczny, wychowawczy i rekreacyjny. Dzisiaj, po powrocie, śmiało trzeba uznać, że wszystkie zostały spełnione.

Po trzygodzinnej drodze dotarliśmy do Chutoru Gorajec, w którym zostaliśmy zakwaterowani i mieliśmy spędzić wolny, po zwiedzaniu Roztocza, czas. Tam też, w urokliwym klimacie tego miejsca, ustylizowanego na dawny kresowy dwór, spożywaliśmy przygotowywane przez  właścicielkę Chutoru posiłki (śniadania i obiadokolacje).

Pierwszego dnia, po śniadaniu i ulokowaniu się w pokojach, wyruszyliśmy do Zamościa. Po drodze zatrzymaliśmy się w Bełżcu, miejscu tragicznym, w którym w latach II wojny światowej, w ciągu zaledwie pół roku, na rozkaz hitlerowców, zamordowano ponad 500.000 Żydów. Bełżec był pierwszym obozem zagłady uruchomionym w Generalnym Gubernatorstwie. Dla niemieckich nazistów był swoistym poligonem doświadczalnym ludobójstwa, a wypracowane w nim techniki eksterminacji zostały zastosowane w innych  faszystowskich obozach. Wędrując przez to przerażające muzeum trafiliśmy na tablice upamiętniające również ofiary z Nowego Wiśnicza i Bochni.

Stamtąd dotarliśmy do pięknego, skąpanego w czerwcowym słońcu, Zamościa,  którego dzieje są niezwykle imponujące. Historia pokazuje, jak różnokulturowa i wielowyznaniowa ludność potrafiła funkcjonować przez wieki w klimacie przyjaźni i współtworzyć życie w tej Perle renesansu. Polacy, Żydzi, Niemcy, Ormianie i Wołosi stworzyli kiedyś miasto, które wciąż zachwyca swym urokiem i niepowtarzalną atmosferą. Po powrocie i po spożyciu obiadokolacji przyszedł czas na rekreację. W znajdującej sięw gospodarstwie stodole, przystosowanej do prowadzenia spotkań, wykładów,itp., korzystając z przekazanego sprzętu (wielokolorowych świateł, nagłośnienia itp.), trzecioklasiści urządzili sobie dyskotekę. Bawili się fantastycznie, a ci których nie porwała muzyka i taniec grali w tenisa stołowego w przeznaczonej do tego sportu części zabudowań.

Drugi dzień był czasem przeznaczonym na poznanie roztoczańskiej przyrody i jednego z obszarów wypoczynkowo-rekreacyjnych. Trafiliśmy do  rezerwatów w Puszczy Solskiej: Rezerwatu Szum, Rezerwatu Czarcie Pole, w których spędziliśmy parę godzin. Potem udaliśmy się do Krasnobrodzkiego Parku Krajobrazowego, a konkretnie do ośrodka uzdrowiskowego, gdzie czekały na nas atrakcje w Parku Linowym. Tutaj dziewczyny i chłopcy musieli dysponowaćsporą odwagą i sprawnością, by po udzielonym przez pracowników szkoleniu, pokonać naprawdę trudne przeszkody. Młodzież wykazała się ogromnym rozsądkiem i dojrzałością. Mając możliwość wyboru między technicznie taką samą trasą, ale zawieszoną  niżej  i wyżej, właściwie oceniła swoje predyspozycje, dzięki czemu nie było nikogo, kto po pokonaniu całego toru nie byłby usatysfakcjonowany swoim wyczynem.  W tym dniu jeszcze jedną atrakcją było późnowieczorne samodzielne grillowanie, a po nim dyskoteka w rytm ulubionych melodii .

Trzeci dzień wypełniał cel: Szlakiem cerkwi i uzdrawiających źródeł. Odwiedziliśmy świątynie unickie, których historia potwierdza wartość zgodnego życia ludzi różniących się nieco wyznaniem, ale wskazuje także  tragizm czasów, kiedy do głosu dochodziły nurty nacjonalistyczne. Zresztą prawie całe Wschodnie Roztocze skropione jest krwią mordujących się nawzajem mieszkańców polskich i ukraińskich wiosek. Dzisiaj zostały po nich tylko puste łąki i zarośnięte wysoką trawą cmentarze.

W Ośrodku Sanatoryjnym w Horyńcu spróbowaliśmy  leczniczych wód, które zupełnie nie przypadły nam do gustu, na szczęście te, wypite w innych uzdrowiskowych źródełkach, zmieniły  wcześniejsze niemiłe wrażenia.

W drodze powrotnej do domu zjedliśmy obiad w restauracji w Lubaczowie i wróciliśmy do Wiśnicza o takiej porze, że zainteresowani  piłką nożną, zdążyli na mecz Polska – Chile.

Małgorzata Stańczyk