Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 r. Imieniny: Leona, Kai, Heliodora.
 
 

Andrzejkowa „nocka w szkole”


 
 

10430 listopada, zatem w same andrzejki, odbyła się pierwsza w tym roku szkolnym „nocka w szkole”. Do tej pory uczestnikami tego projektu byli uczniowie klas starszych, tym razem jednak  „nockę w szkole” postanowili spędzić uczniowie klas piątych. I myliłby się ten, kto choć przez chwilę pomyślałby, że obecność dzieci nocą w szkole ( bo oczywiście nie jest to naturalny czas pobytu dzieci w powyższej placówce edukacyjnej) może rodzić jedynie kłopoty. Nic bardziej mylnego! Z kolacją nasi nocni debiutanci poradzili sobie znakomicie. Przekrój kanapek był tak zróżnicowany, że każdy mógł zjeść to , na co miał ochotę (od mniej skomplikowanych kanapek z dżemem i nutellą, do bardziej wyrafinowanych i „bogatych w treść i formę”. W każdym razie z kolacji nikt głodny nie wyszedł.

Ponieważ był to wieczór andrzejkowy, więc kolejnym punktem naszego spotkania musiały być wróżby. Zaczęliśmy od andrzejkowej krzyżówki, by sprawdzić, na ile andrzejkowa tradycja jest znana jedenastolatkom. Okazało się, że poradzili sobie całkiem dobrze. Potem przyszedł czas na wróżby. Zaczęliśmy od sprawdzenia, jacy jesteśmy i co lubimy na podstawie  naszych dat urodzenia (przy okazji poćwiczyliśmy umiejętność dodawania). Następnie za stołem zasiadła wróżka Maria, by ukrytymi pod kubkami symbolami uświadamiać nam, jaka przyszłość nas czeka. Nie wszystkim owa przyszłość się spodobała – najbardziej zadowoleni wychodzili ci, którzy wywróżyli sobie lekkie życie lub dalekie podróże. Nie mogło oczywiście zabraknąć wróżby z sercami zapisanymi dziesiątkami imion żeńskich – dla chłopców i męskich –dla dziewczynek. Trudno sobie nawet wyobrazić, ile emocji towarzyszyło sprawdzeniu, w jakie imię udało się wbić szpilkę. W końcu przyszła kolej na wróżbę „z butami”.  Ich przekładanie  trwało dość długo, ale chętnych do ich przenoszenia nie brakowało. Gdy już wszyscy wiedzieli, jaka przyszłość ich czeka, która pierwsza wyjdzie za mąż, a która będzie musiała na to poczekać nieco dłużej, udaliśmy się na małą salę gimnastyczną, gdzie na przygotowanych wygodnych materacach mogliśmy wygodnie się ułożyć, by na koniec naszego spotkania obejrzeć piękny i wzruszający film pt. „Niania”. Oczywiście zanim sen zmorzył wszystkich uczestników nocki, minęło trochę czasu, ale najważniejsze, że rano nikt nie marudził, a pani pedagog nie musiała, jak to ongiś czyniła, używać do pobudki swego magicznego czerwonego gwizdka.

Małgorzata Klimek